Jeśli mielibyście w życiu odwiedzić tylko jeden Park Narodowy w USA – jedźcie do Yellowstone. Nie zastanawiajcie się nawet – po prostu jedźcie do Yellowstone w Wyoming. Choćby zaraz. Bo to jest miejsce jakby nie z tego świata.

Park Narodowy Yellowstone

Pamiętam, gdy jeszcze jako dziecko widziałam Grand Prismatic na okładce jednej z książek geograficznych. To było tak niewypowiedzianie piękne i niezwykłe, a przecież miało zaledwie paręnaście centymetrów na tym wydruku. Wtedy nie myślałam nawet o tym, że kiedykolwiek będę mogła to zobaczyć na własne oczy. A kiedy w końcu tam dotarliśmy nie mogliśmy uwierzyć jak wielki jest w rzeczywistości – ma ponad 112m średnicy. I jest nierealistycznie, kosmicznie wielobarwny. Do tego znajdziecie tu wiele innych kolorowych studzienek, fumarole, wysokie i gorące gejzery, błotne baseny i wulkany, piękny kanion, wodospady i bizony, mnóstwo bizonów. Yellowstone to także najstarszy z parków narodowych w USA (1872r).  Absolutne MUST SEE.

Park Narodowy Drzewa Jozuego

W drugiej kolejności polecamy Joshua Tree National Park w Kalifornii. I koniecznie zostańcie na noc, bo tak przejrzystego i pełnego gwiazd nieba nie widzieliśmy nigdzie indziej. I tak pięknej drogi mlecznej. Bynajmniej nie jest to przypadek, bo w parku tym źródła sztucznego światła ograniczone są do minimum. Nie znajdziecie tam sklepów, punktów restauracyjnych czy noclegowych innych niż miejsca kempingowe. Jak zgasicie latarkę to nie widzicie praktycznie nic. My na pierwszą noc zabraliśmy ze sobą pizzę zakupioną w miasteczku, zanim wjechaliśmy do parku. I w tej oto gwieździstej scenerii to była jedna z najlepszych kolacji jakie jadłam. Mimo, że pizza trochę już zdążyła ostygnąć, a nawet zaliczyła jedną glebę 😉 Gdy wzejdzie słońce, można eksplorować super gładkie skały i niezwykłą roślinność m. in. słynne Joshua Trees (Jukki rosnące jak drzewa i mające grona ostrych liści) charakterystyczne dla suchych regionów południowo-zachodniej Ameryki Północnej.

Park Narodowy Wielkiego Kanionu

Nasze prywatne podium zamyka legendarny Wielki Kanion w Arizonie. Co prawda przegrywa ze wspomnianym wyżej Joshua Tree ze względu na wysoki poziom komercjalizacji i ilość punktów usługowych (zwłaszcza na południowym, bardziej popularnym obrzeżu), ale nigdy, PRZENIGDY nie dajcie sobie wmówić, że to tylko wielka dziura w ziemi, że oklepane i że nie warto.  Usiądźcie na krawędzi i poczujcie jego majestatyczną moc. Nie mam lęku wysokości, ale tam dostałam swoistego paraliżu. Nawet jak to wspominam, to czuje charakterystyczne mrowienie w stopach. Usiądźcie sobie przy brzegu z kubkiem kawy i pomyślcie, jak śmiesznie małe wydają się teraz Wasze codzienne problemy. Jak mały jest człowiek, a jak wielkie świat rozpościera przed nim możliwości.

Najbardziej ekscytujące jest to, że większość parków dopiero przed nami. Z wszystkich 59-ciu widzieliśmy zaledwie 14. Jeśli tak jak my jesteście parkowymi freak’ami to polecamy zakup karty ,,America the Beautiful Pass” umożliwiającej nielimitowane wjazdy do narodowych parków przez cały rok (a także wybranych miejsc historycznych i rekreacyjnych). Kosztuje 80 USD i pokrywa opłaty za dwie osoby lub za jeden samochód (w zależności od sposobu naliczania). Opłata za jednorazowy wjazd do parku to nawet 25 USD, więc jest to opcja warta rozważenia przy dłuższych lub częstych podróżach do USA. Karta nie pokrywa opłat kempingowych itp. Można ją zakupić przez Internet lub na miejscu w parku. Więcej informacji tutaj.

A jaki jest wasz ulubiony park narodowy w USA? Dajcie znać w komentarzu poniżej.

Sabina