Floryda to kierunek, który bardzo często wybierają kanadyjskie bociany, czyli ludzie zmęczeni chłodami Północy. Niektórzy jako urlop w okresie zimowym, inni przeprowadzają się tam na zasłużoną emeryturę. Bo Floryda ma w sobie coś wyjątkowego – być może jest to mieszanka subtropikalnego klimatu i amerykańskiej „swojskości”. Dla nas dodatkowym plusem jest to, że możemy tam dojechać samochodem. I tak jak podróżując na zachód przesuwamy wskazówki zegarków, tak podróżując na południe z dziecięcą radością obserwujemy jak kolejne stopnie Celsjusza wskakują na termometr. I z czasem zdejmujemy kolejne cebulkowe warstwy odzienia, aż zostają nam tylko koszulki, szorty i klapki. Zakładamy wtedy kapelusze na głowy i idziemy doświadczać Florydy wszystkimi komórkami. Jeśli też chcesz ją poczuć dogłębnie to koniecznie:

1. Napij się świeżego soku z najlepszych pomarańczy

Od tego trzeba zacząć. Szacuje się, że mieszkańcy Florydy mają średnio 4 promile soku pomarańczowego we krwi  (według Instytutu Danych z Dupy). Aż 76 tyś.  z nich pracuje w branży cytrusowej, a tutejsze pomarańcze trafiają na sklepowe półki  całych USA , ale tez Kanady, Francji, Japonii i Wielkiej Brytanii. Więcej soku pomarańczowego produkują tylko Brazylijczycy.

Przed pojawieniem się tutaj piętnastowiecznych odkrywców z Europy, nie rosły na terenie Florydy żadne pomarańczowe drzewka – teraz cytrusów jest ok. 75 mln, a uprawy pokrywają powierzchnię 230 tyś. hektarów. Nawet  Welcome Center stanu Floryda częstuje przyjezdnych szotem intensywnego pomarańczowego płynu na start. Lepszej wizytówki nie trzeba.

2. Pogłaskaj aligatora amerykańskiego

…jeśli uważasz, że posiadanie dwóch rąk to zbytnia rozpusta :p Generalnie lepiej trzymaj się od nich z daleka, bo nigdy nie wiadomo kiedy jadły ostatni posiłek. Na szczęście nie jest to takie trudne, bo i one zbytnio nie lgną do ludzi. Za dnia okupują słodkowodne stawy, jeziora, rzeki i mokradła, na żer wychodzą w nocy. O ile nie jesteś rybą, ptakiem czy jakimś drobnym ssakiem – teoretycznie jesteś bezpieczny.

Na Florydzie aligatory się hoduję (na mięso i skórę), ale wiele żyje sobie dziko. Są wielkie (kilkumetrowe i kilkusetkilogramowe) i zaciskają szczęki z siłą ponad 9 tyś. niutonów, co można porównać jedynie z siłą uścisku rodziców gdy odstawiają cię na pierwsze w życiu kolonie. Te bestie robią niesamowite wrażenie. Świetnym miejscem do ich obserwacji jest Park Narodowy Everglades.

3. Zobacz najpiękniejszy zachód słońca na Key West

Jeśli kochasz te kolorowe, ogniste spektakle na niebie to będziesz w raju. Wbijaj na South Beach, Fort Zachary Taylor State Park, Sunset Pier albo też Sunset Celebration na Mallory Square. Alternatywnie możesz też wybrać się na Sunset Sail albo usiąść na Sunset Deck Bistro 245 Restaurant. Co wieczór inna opcja i inny zachód.

4. Odwiedź koty Hemingway’a

Mieszkają w dawnym domu pisarza pod adresem 907 Whitehead Street , Key West, Floryda  (obecnie przerobiony na muzeum). Na ich łapkach często znajdują się nadliczbowe palce, bo po jednym z kotów Hemingway’a odziedziczyły rzadką wadę genetyczną – polidaktylię. Blisko połowa  z żyjących tam ok. 50-ciu kotków urodziła się z tą cechą. Choć sam pisarz mieszkał tam tylko 9 lat, to klan jego kotów opanował tą posiadłość  i żyje tam do dziś. Nawet po sprzedaży domu przez synów Hemingway’a, koty załatwiły sobie wikt u nowej właścicielki.

Dziś utrzymywane są z działalności muzeum prowadzonego przez rodzinę Pani Dixon, ugłaskiwane przez pracowników i gości, a nawet mają swojego weterynarza na etacie. Nonszalancko wylegują się na zabytkowych meblach  lub w cieniu palm. Ich kocie imiona to istna aleja gwizd, co zobaczyć można między innymi na kocim cmentarzu, który znajduje się za domem.

Ważne: jeśli masz alergię na kacią sierść to lepiej oszczędź sobie tej wizyty (a jeśli np. nie umiesz bezpiecznie obcować ze zwierzakami to im oszczędź tej nieprzyjemności).

5. Zatrać się w subtropikalnym rozlewisku Everglades

Czyż nie brzmi to pięknie? Tylko nie przesadź z tym zatraceniem i nie skacz na główkę do wody.  Everglades to największe subtropikalne dzikie tereny bagniste w USA. Pół-ląd, pół-morze i mnóstwo dzikich zwierząt. Naładuj swoją najdłuższą fotograficzną lufę dużą kartą pamięci i poczuj się jak okładkowy fotoreporter z National Geografic, spacerując kolejnymi szlakami. Znajdziesz tu lasy mangrowe i tropikalne oraz ponad 30 chronionych gatunków uwikłanych z pozostałymi w ten wyjątkowy ekosystem amerykańskiej bagnistej dziczy. Albo tylko spaceruj sobie niespiesznie po tych częściach, do których jest możliwy dostęp z tego ponad półtora akrowego obszaru. Też jest super.

6. Poczuj pod stopami najdelikatniejszy piasek na Siesta Beach, Floryda

Ten wyjątkowy piasek składa się niemal w 100% z turbo-twardego kwarcu przywleczonego tutaj dawnymi rzekami aż z Appalachów. A że było to baaardzo dawno temu, a życie nawet dla piasku łatwe nie jest to kolejne procesy erozyjne zmieliły go po stokroć, a liczne fale i odpływy wypłukały z niego co słabsze ogniwa. To co zostało to biały niczym śnieg i drobniutki niczym cukier puder dywan. Wyjątkowo długi i szeroki. Dodatkowo kwarcowe kryształki  idealnie odbiją światło słoneczne. Dzięki temu poparzenie stóp nie grodzi ci nawet jeśli zdejmiesz klapki czy inne sandały i przejdziesz po nich boso wzdłuż plaży w samo południe. Ale okularów przeciwsłonecznych z nosa raczej bym nie zdejmowała.

I nie wiem czy to dostatecznie wybrzmiało, ale leżakując na tej plaży, teoretycznie leżakujesz w Appalachach, więc odwieczny dylemat „góry czy morze” rozwiązuje się sam.  Siesta Beach zgarnęła w swojej klasie więcej wyróżnień niż niejeden  kujon na rozdaniu świadectw. W 2020 zacne grono tripadvisorów po raz kolejny uznało ją za najlepszą plażą w USA (i jedenastą  na świecie).

7. Zabaluj na Ocean Drive w Miami Beach, Floryda

Po pierwsze – idź tam za dnia. Po drugie zostań do nocy J Za dnia to architektoniczna finezja pastelowych perełek wybudowanych sto lat temu w stylu Art Deco. Klimatyczne kawiarnie i restauracje porozlewane na ulice, a do tego znane hotele i butiki sprawiają, że to najbardziej ikoniczna ulica w Miami Beach.

Po zmroku zaś kolorowe neony przyprawiają o oczopląs, a na pierwszy plan wychodzą kluby i hotelowe bary z głośnikami serwującymi przeróżnego gatunku decybele. Mniej lub bardziej ekskluzywne imprezy basenowe oraz dużo latynoskiej muzyki i tropikalnych drinków. Pokazy salsy, brazylijskiej samby, tańca brzucha i wielu innych. Noc za krótka na sen jak u Krawczyka.

8. Daj się wystrzelić w kosmos w  Centrum Kosmicznym imienia Johna F. Kennedy’ego

Nie dosłownie, ale jednak… sam/a zobacz ile tam jest tej kosmicznej energii. Centrum uhonorowano imieniem  prezydenta USA, który zadeklarował, że w niespełna 10 lat Amerykanie wyślą człowieka na księżyc i sprowadzą  go z powrotem w jednym  kawałku (tydzień po śmiertelnym dla niego  zamachu)

To swoiste muzeum misji udanych, ale i tych zakończonych porażką, a do tego pogląd na to nad czym NASA pracuje teraz i jakie są jej cele. A zatem przejdź się po Rocket Garden, w którym rakiety wyrastają z ziemi niczym olbrzymie sekwoje. Zobacz Rakietę Saturn V z misji Apollo– największą jaka kiedykolwiek latała w kosmosie (111 m). Zajrzyj do środka  promu kosmicznego Atlantis, który startując tutaj w latach 1985-2011 wykonał aż 33 misje, wynosząc na orbitę m. in. sondy i teleskopy oraz goszcząc na swoim pokładzie 191 astronautów. Wahadłowiec ten pokonał  4848 orbit w ciągu 306 dni w przestrzeni kosmicznej. Ogromny plus za sposób jego prezentacji – zapamiętam na długo.

Nie dość, że można poobcować z tymi słynni pogromcami grawitacji, to jeszcze dane wam będzie poznać astronautów, czyli tych wybitnych naukowców i inżynierów dla których nieodkryty ogrom naszego ziemskiego świata to wciąż za mało.   

9. Popływaj z manatami

Z tymi manatami to jest tak, że z jednej strony jest to gatunek chroniony, a z drugiej jedna z największych atrakcji turystycznych na Florydzie. Manat amerykański zamieszkuje przybrzeżne wody południowych Stanów Zjednoczonych, ale też te wokół Karaibów i północnej Brazylii. Choć może na pierwszy rzut oka nie widać, są to jedne z najbardziej uroczych, łagodnych, spokojnych i ufnych morskich kreaturek na świecie.  Bynajmniej nie małych, bo mierzą od 2,5 do 4,5 m i ważą od 300 – 600 kg (największe okazy grubo przekraczają wagę 1 tony). Lubują się w raczej ciepłych wodach, toteż w czasie zimy chętnie zawijają do Crystal River, która utrzymuje temperaturę ok. 22 stopni przez cały rok dzięki temu, że jest zasilana przez lokalne źródła z wnętrza gorącej ziemi.

Nie mówiąc o polowaniach i zabijaniu nawet dotykanie, blokowanie, rozdzielanie, karmienie czy budzenie manatów jest nielegalne i karane. Grzywna 500 USD lub kara pozbawienia wolności do 60 dni za ,,zwykłe dotknięcie” zmienia się w 50 tyś. USD i rok więzienia,  jeśli doprowadzi ono do zranienia lub śmierci zwierzaka (Manatee Sanctuary Act).

Jedyna dozwolona opcja to pasywna obserwacja  w wodzie, czyli generalnie sam/a zmieniasz się w takiego manata, poruszasz się wolno, nikogo nie dotykasz, nikomu nie blokujesz drogi itd., albo jeszcze lepiej pasywna obserwacja znad poziomu wody, z jakiejś kładki czy mostka. Bo chyba wszyscy chcemy, żeby te poduszkowce wyglądające jak porośnięte mchem kamienie miały się gdzie bezpieczne schronić przed zimnem także w kolejnych latach prawda?

10. Pozwól sobie na kilka kawałków słynnego Key Lime Pie

Placek z tutejszej odmiany limonki od 2006 roku jest oficjalnym plackiem stanu Floryda (od 1994 jest uznany za ważny symbol Florydy). W mniej lub bardziej tradycyjnych wersjach serwuje je niemalże  każda lokalna restauracja, cukiernia czy kawiarnia i nie może go nie spróbować żaden szanujący się gastro-turysta. Ta oryginalna wersja z połowy XIX wieku miała cztery główne składniki: sok z limonki, cukier, żółtka jaj i skondensowane mleko. Lokalna odmiana limonki o delikatniejszej, nieco żółtawej skórce jest bardziej aromatyczna i kwaśno-cierpka w smaku, a jej owoce są znacznie mniejsze od popularnej odmiany Perskiej. Niestety jest też bardziej wrażliwa i trudniejsza w uprawie.

Swoista magia zadziała się w momencie, w którym niezidentyfikowany do końca wynalazca połączył sok z limonki zdobytej na krańcowych wyspach Florydy z jedynym dostępnym tam rodzajem mleka w czasach przed-lodówkowych, czyli skondensowanym mlekiem z puszki. Powstała w ten sposób gęsta baza o wyjątkowym smaku i konsystencji. Kruchy spód ciasta (np. z grahamowych okruszków)oraz białą pierzynkę na wierzch (np. bitą śmietanę lub bezę) dodano dopiero później, kiedy już możliwe były nowe sposoby przechowywania deserów. I voila! Smacznego.

11. Przejedź się Siedmiomilowym Mostem (Seven Mile Bridge)

… czyli mostem zbudowanym na archipelagu Florida Keys, który jest częścią słynnej autostrady Overseas Highway, która to z kolei  jest początkiem przepięknej trasy U.S. Route 1 wzdłuż wschodniego wybrzeża Stanów Zjednoczonych. Most ma długość  niecałych 11 km (i wysokość maksymalną 19,5 m). Łączy Little Duck KeyKey Vaca.

Wygląda niesamowicie z góry, ale i z poziomu asfaltu robi niemałe wrażenie. Po jednej stronie rozpościera się Ocean Atlantycki, po drugiej Zatoka Meksykańska oraz gdzieniegdzie poprzerywany pierwowzór tego mostu z 1912 roku, dziś znany jako Seven Mile Old Bridge. Staruszek choć zniszczony przez słoną wodę, sztorm i huragan, tak naprawdę był jedynym, który  miał faktycznie 7 mil długości. Ten nowy jest o 0.2 mili krótszy.

12. Zabierz dzieciaka do parku rozrywki w Orlando, Floryda

I tutaj ważna uwaga – wewnętrzne dziecko też się liczy. Jest kilka opcji do wyboru, każda mocno absorbująca i dość mocno drenująca portfel. W części Walt Disney World Resort znajduje się najbardziej ikoniczny park Magic Kingdom z wielkim zamkiem w środku, multi-kulturalny park EPCOT – najlepszy dla nieco starszych gości (o okolicznościach jego powstania wspominałam pisząc o motelu z filmu Projekt Floryda), oraz Disney’s Hollywood Studios, park Disney’s Animal Kingdom, Disney’s Blizzard Beach i park wodny  Disney’s Typhoon Lagoon. W części Universal Orlando Resort czeka popularny The Wizarding World of Harry Potter,  a do tego relaks w parku wodnym Universal’s Volcano Bay. Więcej wodnych wrażeń czeka w SeaWorld Orlando, a na koniec zostaje park tematyczny Legoland z wieloma atrakcjami dla najmłodszej klienteli. Rozmach tego projektu wprawia w osłupienie.

13. Wjedź  na plażę w Daytona Beach, Floryda

Śmiało! Samochodem, motocyklem czy inną kupą żelastwa zwykle grzęznącą na polnej drodze po deszczu. To idealna miejscówka dla gatunku Homo Sapiens Motorista, który bez kierownicy w rękach czuje się co najmniej nieswojo, a atrakcje i punkty widokowe dzieli na te do których może dojechać i do których trzeba iść. Piasek na tym kawałku wybrzeża jest tak gęsty i zwarty jak populacja mieszkańców Makau, a może nawet bardziej.  Tak twardy, że można by na nim przeprowadzać profesjonalne wyścigi samochodowe , co zresztą w ramach Daytona Beach Race Course robiono przez całą pierwszą połowę XX wieku, ustanawiając aż 15 rekordów prędkości. Wszystkie te auta na tle bezkresnego Atlantyku – to musiał być spektakularny widok.  

Od 1958 roku wyścigi zostały przeniesione na nowy tor Daytona International Speedway i dalej cieszą się światową sławą jako Daytona 500. Tymczasem każdy domorosły Kubica może zabrać swojego automobila na tą wyjątkową plażę (w wyznaczonych miejscach, od świtu  do zmierzchu) i poczuć ten klimat o ile będzie w stanie to zrobić przy dozwolonych 16 km/h. No i o ile nie będzie akurat przypływu.

14. Zanurkuj w Biscayne National Park

W tym częściowo podwodnym parku czeka na ciebie szlak inny niż wszystkie inne, gdyż wymaga płetw, a nie dobrych butów. Maritime Heritage Trail to jedyny podwodny szlak archeologiczny w strukturach amerykańskich parków narodowych.

Na trasie leżą ledwo dyszące pozostałości po zatopionych statkach: Arratoon Apcar (zatonął w 1878), Erl King (1891), Alicia (1905), Lugano (1913), Mandalay (1966) i jeden niezidentyfikowany niedobitek z XIX wieku. Niektóre tak stare, że przypominają już tylko obgryzione żebra pozostawione przez hieny na pustkowiu. Niektóre wraki są osadzone dość płytko i można się do nich dostać ze sprzętem do snorkelingu, inne wymagają lepszego sprzętu i doświadczenia nurkowego. Rozrywka może nie dla każdego, ale szalenie interesująca. 

15. Spróbuj lokalnego rumu

… lub innego trunku. Floryda to dom wielu mniejszych i większych destylarni, które wyrosły tu jak grzyby po deszczu  po zakończeniu trzynastoletniej prohibicji ogłoszonej w 1920 roku. Rum rozgościł się na południu, wódka w okolicach Tampy, a wszystko to skropione gdzieniegdzie odrobiną whisky i innych specjałów. Z dodatkiem florydzkiego luzu oczywiście. Złap swoją szklankę i poczuj się jak pirat, który dobił szczęśliwie do tropikalnego raju.

Coś pominęliśmy? Z pewnością, bo Floryda pełna jest atrakcji i każdy może jej doświadczać  na swój własny sposób.

A z czym Wam kojarzy się Floryda? Koniecznie dajcie znać w komentarzu.

Sabina

Zainspirowałeś się? To super, bo po to właśnie jest ten wpis! Będzie nam bardzo miło, jeśli go polubisz lub udostępnisz. Dziękujemy!