Już sam trailer do filmu Projekt Floryda z 2017 roku przykuwa uwagę cukierkowymi kolorami. I taki też jest praktycznie cały film. Kto widział ten wie, kto nie widział tego zachęcam.

Snow Birds

Wielu Amerykanów i Kanadyjczyków (nie tylko) marzy o spędzeniu swojej emerytury pod palmami Florydy, a dodatkowo wielu mieszkańców ,,Północy” już praktykuje kilkumiesięczne wyjazdy na południe Stanów w czasie zimowym, aby za wszelką cenę uniknąć uporczywych mrozów i syzyfowego odśnieżania podjazdu.  Mówi się o nich snow birds, czyli śnieżne ptaki. Na Florydzie jest nawet miasto o wymownej nazwie Winter Heaven, założone pod koniec 1923 roku. Czy dla was tez perspektywa dreptania do spożywczaka w klapkach przez calutki rok jest kusząca?

Projekt Floryda

Nasz mały projekt Floryda to był plan samochodowej wyprawy zimą, aż na kraniec amerykańskiego lądu, czyli do Key West. Udało nam się wtedy odwiedzić zarówno tę oazę Hemingway’a, jak i miasteczko o poetycko brzmiącej nazwie Kissimmee, położone w centralnej Florydzie nad brzegiem jeziora Tohopekaliga. Miasto to w filmie Projekt Floryda zagrało role background’owa.

Kissimmee – przedmieścia Disneylandu

Miasto przedstawione w filmie Projekt Floryda jest bajkowo kolorowe i roześmiane. Nic dziwnego skoro reżyser przyjął perspektywę kilkuletnich dzieci. Te same miejsca widziane dorosłymi oczami nabierają czasem trudnego do zniesienia poziomu kiczu i tandety. Choć całuśne miasto założono w 1883 roku to największy jego rozwój nastąpił dopiero w 1971 roku w następstwie otwarcia w odległym o ok. 20 km Lake Buena Vista parku rozrywki Walt Disney World.

Old Town

Warte uwagi jest ,,stare miasto”, czyli Old Town (przy 5770 West Irlo Bronson Memorial Highway), otwarte codziennie od 10:00 do 23:00. To ok. 30-letnia rekonstrukcja klasycznego miasta na Florydzie, w sumie tylko jedna ceglana alejka w stylu vintage z przeróżnymi jadłodajniami i sklepikami po obu stronach (ok. 70 lokali). Jest miedzy innymi sklep z samymi magnesami na lodówkę – powszechnym guilty pleasure wielu obieżyświatów. Można wsiąść do 86-cio metrowego diabelskiego młyna, albo spróbować swoich sił w nawiedzonym domu Mortem Manor. Można posłuchać muzyki na żywo, czy tez załapać się na darmowy event – np. Friday Nite Muscle Car Cruise czy Saturday Nite Classic Car Cruise. Zaraz obok jest park rozrywki, a bramę do całości zwieńczają dwa świetliste łuki większe niż te złote od Pana McDonalda.

Fun Spot America

Jeśli roller-costery wam nie straszne to Fun Spot America zaprasza na jedyną na Florydzie drewnianą kolejkę, która wykręci was nogami do góry. Sprawdźcie też poplątany, wielopoziomowy tor gokartowy. Bilety całodniowe można kupić tutaj za ok. 50 USD, lub tylko na pojedynczą przejażdżkę za 5-10 USD. Mapka placu rozpusty tutaj.

Magic Castle Inn & Suites z filmu Projekt Floryda

Motel, w którym kręcono film ,,Projekt Floryda” znajduje się niedaleko Old Town i wyróżnia się na tle innych, które do tej pory widzieliśmy. Dzieciaki z filmu nazywały go the purple place. Fiolet widać już z daleka i nie sposób pomylić z żadnym innym obiektem. Nie skusiliśmy się jednak na ten nocleg po królewsku przy West Irlo Bronson Memorial Highway pod numerem 5055. Ale fioletowe mury obeszliśmy sumiennie.

Mieszkańcy

W oknach i na drzwiach można było dostrzec świąteczne ozdoby oraz inne dekoracje i zabawki najpewniej należące do tych najmłodszych mieszkańców. Jeśli ktoś by jeszcze wątpił w to, że jest to także dom dla prawdziwych ludzi, a nie tylko postaci filmowych to spójrzcie na ich twarze tutaj. Tommy Delgado – jeden z tych, którzy mieli okazje być długodystansowymi mieszkańcami Magicznego Zamku wspomina, iż zdarzyło się, że w jednym małym pokoju mieszkała kobieta z pięciorgiem dzieci. Magia takich niskobudżetowych hoteli polega na tym, że choć dają ci dach nad głową, to nijak nie mieszczą się w kryteria, które dla urzędów, banków czy nawet pracodawcy uczyniłyby z ciebie osobę nie-bezdomną.  Jak mówi Tommy: ,,piętno związane z byciem stałym mieszkańcem hotelu jest jedną z najtrudniejszych przeszkód do pokonania”. Miło wspomina za to właścicieli, którzy zaproponowali możliwość odpracowania czynszu na ich posiadłości i ratowali, kiedy było naprawdę krucho.

Scena w której zjawiają się goście przygotowani na romantyczną podróż także nie jest wyssana z palca. Wszak ,,Magic Castle in Kissimmee” może rozbudzić wyobraźnie romantyków.

Wnętrze

Na recepcji dość chętnie opowiadają o swoim udziale w produkcji filmu – o ile nie zadzwoni klient, który zakończy turystyczne pogadanki. Przy wejściu do łazienki wisi znajomy plakat filmowy, a na lewo od wejścia stoją fotele podobne do tych na których młodzi aktorzy wcinali loda na spółkę pod czujnym okiem Bobiego.

Skąd tytuł filmu Projekt Floryda?

Tytuł filmu nawiązuje do projektu inwestycyjnego Walta Disney’a, który to w 1964 roku rozpoczął poszukiwania miejsca na swój drugi już bajkowy park rozrywki (pierwszy znajduje się w Kalifornii). Plan zakładał, że idealne miejsce do stworzenia wschodniego Disneylandu musi być na wschód od rzeki Missisipi, z ciepłym klimatem i z łatwym dojazdem ze wschodnich i środkowo-zachodnich miast.

Tajemniczy Projekt Floryda

Cała procedura wykupu sporego kawałka ziemi przez kilka specjalnie powołanych do tego celu spółek owiana była strategiczną tajemnicą, mającą na celu manipulacje ceną ziemi. Z tejże  tajemnicy wyniknęło wiele plotek, bo nie było wiadomo kto kupuje te tereny i co chce z nimi zrobić. W prasie podejrzewano największych graczy. Jeszcze latem 1965 otoczenie Walta Disney’a zaprzeczało jakoby mieli oni zamiar ,,topić jakiekolwiek pieniądze na Florydzie” skoro Kalifornia to żyła złota. Mogli nie kłamać, gdyż projekt Floryda utrzymywano w tajemnicy także przed nimi. 

Tajemniczy kupiec został zdemaskowany przez dziennikarkę z ,,The Orlando Sentinel” publikacją z października 1965. W niespełna miesiąc później Walt Disney ogłosił publicznie swoje plany co do budowy drugiego parku na Florydzie. Otwarcie planowano na październik 1971. W tym momencie pozwólcie, że oddam głos sprawcy całego zamieszania. Przed wami sam Walt Disney:

EPCOT – utopijne miasto przyszłości

Znamienne, że Walt Disney planował tutaj także budowę utopijnie szczęśliwego miasteczka przyszłości, które nazwał EPCOT  – Experimental Prototype Community of Tomorrow. Chciał pokazać Amerykanom, jak można poradzić sobie z problemami trapiącymi ówczesne społeczności, jak np. bieda i przestępczość. Za możliwość mieszkania tam miało się płacić pewien procent zarobków, a domów własnościowych miało tam właściwie nie być. Wykorzystał to reżyser filmu Projekt Floryda, który takim tytułem zestawił planowany powszechnie dobrobyt i szczęście mieszkańców miasta EPCOT, z tym co wyszło w praktyce z życia ,,disneyowskich” sąsiadów.

Nieskrępowanej wyobraźni chyba nikt Waltowi nie odmówi. Niestety po jego śmierci w grudniu 1966 plany zmieniono – zmniejszono nakłady inwestycyjne, a EPCOT stal się tylko kolejnym parkiem tematycznym. Świetnym – ale wciąż tylko parkiem. A życie toczy się gdzie indziej.

Zobacz też: Co jeszcze warto zrobić na Florydzie?

Kolorowe odcienie szarości

Mimo wszystko da się zaobserwować, że ,,szara rzeczywistość” na Florydzie, czy też w Kalifornii (czyli generalnie pod palmami) jest dużo bardziej kolorowa niż gdzieś tam na zimnej północy. I nie chodzi tylko o efekt wizualny, ale też np. będąc bezdomnym w Los Angeles nie martwisz  się tym, że w zimową noc bez dachu nad głową po prostu zamarzniesz.

Turyści jak dzieci

Tą perspektywę dziecka wykorzystaną w filmie można też porównać do perspektywy turysty, który nastawiony na wakacyjną zabawę nie widzi lub nie chce widzieć pewnych rzeczy. Turysty dla którego namioty rozbite w mieście przy chodniku to tylko element psujący krajobraz czy zdjęcie. Albo turysty, który mniej lub bardziej świadomymi datkami sponsoruje i utrzymuje taki stan rzeczy. Mało kto się zastanowi nad czynnikami które do plagi bezdomności doprowadziły, jak np. nierealistycznie wywindowane w górę ceny nieruchomości. Posłuchajcie człowieka, który dobrowolnie zamieszkał w ciężarówce, kiedy się zorientował co się wyprawia w Kalifornii – o tutaj.

Jeżeli mieliście okazje odwiedzić, któreś z tych miejsc (albo podobne), to dajcie proszę znać w komentarzu poniżej jakie są wasze spostrzeżenia i odczucia na ten temat.

Sabina

Zainspirowałeś się? Zamyśliłeś na chwilę? To super, bo po to właśnie jest ten wpis! Będzie nam bardzo miło, jeśli go polubisz lub udostępnisz. Dziękujemy!