Co fajnego może człeka spotkać na największych bagnach Ameryki? Absolutnie nic. Serio. Jeśli udasz się do Evergaldes między majem a październikiem, czyli w letniej porze deszczowej najpewniej owady zjedzą cię żywcem. A jeśli jesteś typem na którego nawet komary nie lecą to i tak dobije cię mieszanka wysokiej temperatury i jeszcze wyższej wilgotności. Krótko mówiąc gorąca zupa na twarz. Ale jeśli zjawisz się tam w porze suchej (od grudnia do kwietnia), to istnieje z kolei duże ryzyko, że wpiszesz sobie Park Narodowy Everglades na listę tych najfajniejszych.

Everglades to NIE JEST bagno

Co prawda mówi się o nim per bagna lub mokradła, ale to nie do końca oddaje postać rzeczy. Bo to nie jest tak, że woda zalała te tereny i uparcie stoi. Tak naprawdę to jest rzeka. Wielka, rozłożysta, płytka rzeka. Zdziwieni? Ano ja też byłam. Ale to czyni Everglades jeszcze bardziej wyjątkowym. Rzeka ta (zwana River of Grass) ma prawie 100 km szerokości, a woda płynie w niej tak wolno, że jest to praktycznie niedostrzegalne. Ma maksymalnie około 2,7 m głębokości, średnio około 1,2 – 1,5 m.

Ta słodka woda pochodzi z rzeki Kissimmee, która wpada do jeziora Okeechobee, ale tylko ,,na chwilę”. Jak się orientuje jakie jest płytkie to przelewa się przez nie i dalej niespiesznym prądem kieruje się na południe, do oceanu. Ambitnie mówi ,,nie” dla półśrodków. Przynajmniej na tyle na ile pozwalają jej zbudowane przez ludzi systemy kanałowe i przeciwpowodziowe. Po obmyciu traw na preriach Everglades wpada do Zatoki Meksykańskiej. Odpiera tym samym najazd słonej wody, ale pozwalając im obu na mały kogel-mogel i częściowe wymieszanie tworzy unikatowe warunki ekosystemowe. Te z kolei owocują nieprzeciętnie różnorodną, dziką fauną i florą. Nieprzeciętnie to za mało powiedziane – takiego ekosystemu nie ma nigdzie indziej na świecie. Weźmy na przykład takie aligatory i inne krokodyle (tak to dwa zupełnie różne zwierzaki). Jeden lubi wodę słodką (aligator – to ten co wygląda jak leniwa buła), drugi słonawą (krokodyl – ten co wygląda jak obłąkany morderca). I co? I w Everglades żyją sobie razem jak dobrzy sąsiedzi.

Everglades – park narodowy inny niż wszystkie

Nigdzie indziej w Stanach nie ma tak dużego subtropikalnego terenu. Jest to także jedyny park narodowy w USA stworzony w celu ochrony strategicznego ekosystemu, a nie ze względu na walory geograficzne lub kulturowe. Przy czym istotne jest, że powierzchnia parku to mała część całego terenu Everglades, który to zaczyna się w okolicach Orlando i zajmuje obszar ponad 20 tyś. km2. Park utworzono w 1934 r. i obecnie zajmuje obszar 6,106.5 km2. Pod względem wielkości zamyka pierwszą dziesiątkę na liście parków narodowych USA.

Źródło i licencja

Zobacz też: Kissimmee i magiczny motel z filmu Projekt Floryda

UNESCO

W 1979 roku Park Narodowy Everglades trafił na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Właśnie dzięki tej multi-kulti mieszance gatunków i siedlisk oraz ogólnie dużej liczbie gatunków roślin, ptaków, zwierząt wodnych i lądowych w tym gatunków zagrożonych (w Everglades żyje takich ponad 67). Everglades jest między innymi wylęgarnią tropikalnych ptaków brodzących w Ameryce Północnej m.in.: czapli białej, białego ibisa, czapli trójbarwnej, czapli modrej, czapli śnieżnej oraz dławigada amerykańskiego (kuzyna bociana). Ptaki, gady, węże, manaty, ryby, żółwie – no czego tu nie ma? Do tego dochodzi bogactwo roślinne np. namorzyny i cypryśniki.

Ropa

W 1946 r. Humble Oil Company odkryła złoża ropy naftowej w Shark Valley w Everglades. Nie była jednak wystarczająco dobrej jakości, aby opłacało się jej wydobywanie i dziś pozostała po tym znalezisku jedynie jedenastokilometrowa droga utworzona w celu dostania się do złóż.

Kijem rzeki zawracanie

Wraz z ludźmi chcącymi osiedlić się na Florydzie przywędrowała potrzeba rozwoju rolnictwa, przemysłu i metropolizacji. Wtedy powstał pochopny pomysł osuszenia części podmokłych i powodziowych terenów poprzez kontrolę kierunku wody wypływającej z jeziora. W 1947 r. Kongres zatwierdził Central and Southern Florida Flood Control Project obejmujący budowę ok. 2300 km kanałów, wałów i urządzeń do kontroli wody. Część tej wody skierowano na wschód i zachód od jeziora, do zatoki i oceanu. Część na pola uprawne i dalej do miast na południowo wschodnim wybrzeżu.

Wszystko to doprowadziło do zniknięcia ponad połowy pierwotnego obszaru Everglades. Do tego nawozy fosforowe stosowane przez rolników od lat 60-tych przedostają się do wód Everglades (oraz wód po obu stronach Florydy) w takich ilościach, że wywracają życie wielu gatunków do góry brzuchami.  Niektóre z nich po prostu odchodzą, bo nie na takie warunki wynajmu się pisali. Zniszczenie Everglades to jednak nie tylko problem nieumiejących się werbalnie poskarżyć roślin i zwierząt. Wolno płynąca przez Everglades woda zasila wodonośną warstwę Biscayne, która zapewnia wodę pitną dla jednej trzeciej mieszkańców Florydy. To prawie 8 milionów ludzi często nieświadomych tego, że siła sprawcza ich kranów zależy od ilości i jakości tejże wody. Proces odprowadzania nadmiarowej, słodkiej wody z jeziora kanałami na wschód i zachód do oceanu (zamiast na południe, gdzie mogłaby zostać uzdatniona do picia) to nieroztropne marnotrawstwo.

Intruzi w Everglades

Lekkomyślność ludzka doprowadziła także do pojawienia się tu obcych gatunków roślin i zwierząt. Najgorsze były chyba plagi ślimaków i węży.

Ślimaki giganty

Ślimaki giganty pożerały niemal każdą roślinę na swojej drodze czy to w parku, czy w rolnictwie, nie gardziły wapniem i gipsem ze ścian domów i zostawiały za sobą mnóstwo uporczywego śluzu. Ponadto były nosicielami pasożyta wywołującego zapalenie opon mózgowych u ludzi. Te ślimaki pochodzą z Afryki, a ich import (wyłącznie do celów naukowych) wymaga odpowiednich zezwoleń. Tymczasem kaznodzieja z Miami zwany El Africano przemycał je nielegalnie i wykorzystywał w czasie leczniczych rytuałów polegających na podawaniu wiernym płynu pochodzącego bezpośrednio  z naciętego ślimaka. Przypominam – pasożyt wywołujący zapalenie opon mózgowych. Nie udowodniono, że to on zapoczątkował plagę, ale program jej likwidacji kosztował stan ponad 6 mln USD. Usunięto setki tysięcy takich ślimaków.

Węże

Innym intruzem jest pyton birmański z Azji, który prawdopodobnie uciekł z domowej hodowli (plus późniejszy huragan z 1992 roku zniszczył miejscowy ośrodek hodowli). Węże otworzyły swoją florydzką filię liczącą ponad 100 tyś. wyjątkowo dużych osobników. Ci intruzi są z kolei  mięsożerni i wytępili już całkowicie lisa i królika, oraz w znacznym stopniu szopa pracza, jelenia wirginijskiego oraz dydelfowatych. Zagrożone są ptaki, kojoty i pantera florydzka, która jest także unikatowa dla tego rejonu. Osobiście nie chciałabym zobaczyć w parku pytona połykającego całego aligatora chodź zdaje się, że to częściej aligator wciąga węża jak spaghetti.

Innym problemem z jakim musiał zmierzyć się Everglades był rozkwit narkotykowej siatki przemytniczej. Warto wspomnieć, że w sytuacjach kryzysowych przemytnicy często wyrzucali pakunki do wody, a chyba ostatnie czego w tym parku potrzeba to pytony zasilane kokainą ;).

Odkręćmy to!

Odbudowa Everglades to przede wszystkim działania zmierzające do przywrócenia naturalnego biegu czystej wody, tego sprzed czasów inżynierii ludzkiej. Oczywiście na tyle, na ile jest to możliwe bez zalewania pól uprawnych i miast powstałych na osuszonych terenach. Trzeba przekierować wodę z powrotem na południe, ale tak by w miarę bezinwazyjnie minęła tę część bezpośrednio przy jeziorze.

Łatwo się mówi, ale ogromnie trudno wykonać. A konkretnie ogromnie drogo i niesłychanie czasochłonnie. W 2000 roku opracowano plan (CERP) rozpisany na około cztery dekady i z przewidywanym kosztem około jedenastu bilionów dolarów. Jest to jak do tej pory największy tego typu plan w USA. Połączone siły stanowe i federalne rozgrywają szachową partię w której stawki to miedzy innymi ryzyko powodziowe, ilość i jakość upraw rolnych, ilość pitnej wody i stan ekosystemu Everglades. Dożo bardziej niż tylko metaforycznie są to naczynia połączone, bo nawet jeśli ktoś chciałby zignorować potrzebę przejmowania się jakimś parkiem narodowym, to miejsce po słodkiej wodzie chętnie zajmie woda słona, która potem przedostanie się do źródła wody pitnej, czyli strąci królową z szachownicy.

Turystyka

Everglades przyciąga wielu fotografów, polujących z długimi obiektywem na krokodyle, aligatory, pytony, kajmany, żółwie i masę kolorowych piór i dziobów w ich naturalnym środowisku. Warto zobaczyć Shark Valley, Anhinga Trail (szlak, na którym na pewno spotkasz aligatory, ptaki, ryby, żółwie), Eco Pond jest dobre do oglądania aligatorów, brodzących ptaków i innych słodkowodnych zwierząt.

W parku jest też wiele kilometrów szlaków wodnych np. wśród lasów namorzynowych. Kajakowanie w tych wodach to dla mnie ryzyko zbyt bliskiego kontaktu z aligatorami i pytonami, więc cytując Kasię Nosowską, która pewnie też tam była: ja pas.

Na wycieczkach organizowanych przez rengersów można zajrzeć jeszcze głębiej, polegając na ich wiedzy i doświadczeniu w bezpiecznym eksplorowaniu Everglades.

Wjazd do parku kosztuje 30 USD od samochodu. Aby zostać na noc  trzeba mieć miejsce kempingowe. Park posiada dwa pola kempingowe: Long Pine Key i Flamingo.

Zobacz też: 15 sposobów na doświadczenie Florydy

Na Everglades poświęciliśmy jeden dzień i chociażby ze względu na rozmiar parku jest to zdecydowanie za mało. Ogarnęliśmy tylko tę część od strony Homestad, ale możemy stwierdzić, że jest to bardzo przyjemny, spokojny park. Chociaż ciężko się śpi z oddechem wyimaginowanego pytona na karku. Nawet gdybym tylko tego ślimaka giganta zobaczyła w namiocie, to oddałabym mu go na wieczyste użytkowanie. Beze mnie.  

Koniecznie wpadnij do Everglades kiedy będziesz w Miami (to niespełna godzinka samochodem). Wjazd do parku jest możliwy przez jedno z trzech miast: Homestead, Miami lub Everglades City.

A może masz to już za sobą? Daj znać jak wrażenia.

Sabina